![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
Odcinek 53 - Mówiłaś coś o nieszkodliwości żużlowców? - Ty też. - Już wolę Francesco... Nie no, jak coś, to ja tego nie mówiłem. -wycofał się szybko Pavelek. - Za późno. A Ciro też wolisz? Żebym ja zresztą nie powiedziała, od kogo wolę wszystkich żużlowców świata... Oj Słońce, no nawet ci zegarków nie poniszczyli, spójrz od tej strony. - Tylko telewizor, pralkę, lodówkę... - Co można zepsuć w lodówce? - zastanowiła się Pat. - Trafiliśmy na ekspertów. - A, i wypili... Ups. - Co wypili? - wyczuł bezbłędnie Pavel. - Ee, no wina... - Wszystkie?! - Sądząc po skutkach... Nie no, chyba jeszcze nie wszystkie. - Grr... Wiesz co, wyjdziemy sobie może gdzieś? - zaproponował możliwie najspokojniej Pavelek - Są jakieś imprezy na mieście chyba. Albo na romantyczną kolację... - Pavel, nie wiedzieliśmy ich od paru miesięcy! - To może chociaż pójdziemy gdzieś z nimi? - westchnął Pavel, mając nadzieję na uratowanie resztek dobytku - Przynajmniej tymi, co jeszcze tu są, bo ciężko się doliczyć. - Aleś ty się zgorzkniały zrobił na starość - Pat pocałowała męża w policzek - No to chyba nie na romantyczną kolację? - Niestety... Ale patrz - Pavel wziął pierwszą z brzegu gazetę - Wieczór Azjatycki... Hölli, 2005-06-24 00:47:38 skomentuj (24) Odcinek 52 - Ojacieniemogę. Co to za tłuszcza [ sory ;P ] - powiedziała zrozpaczona Pat, ktora w swej rozpaczy nie mogła nawet usiąść na dywanie, bo się bała, że siądzie na szkło z telewizora. - Paveeeel! Chono tu!! - Jestem, kochanie! - spod ziemi wyrósł Nedved. - Nie przejmuj się to tylko telewizor, stać nas na takie trzy. Kupimy sobie kino domowe... - Och och och - szloch Patrycji zamienił się w spazmy - Ty... och! tylko nie KINO! - Chodziło mi o to, że moglibyśmy oglądać Euro, Mundial... - Aaaaach! tylko nie EURO! - złość Pat przeradzała się w furię, gdy na horyzoncie pojawiła się zacna i kochana Mil, którą, nie wiadomo czemu wszyscy na tym przyjęciu nazywali Too i jeszcze robili dziwne uwagi co do jej biustu [ co prawda Tosiek mówił że ten dekolt trochę zbyt... no, ale Alessio nie miał nic przeciwko, więc... ]. - O, Mil - ucieszył się Pavel, boewiem wiedział, że ta zacna i kochana choć niespecjalnie urodziwa dziewczyna zawsze znajdzie na wzystko radę. *** W tym czasie Cand, Alex, Ilu i Aimar całkiem nieźle się bawili i nie przeszkadzał im specjalnie rozwalony sprzęt. - Mi też się podoba! - zawołała entuzjastycznie Kiimi. - Ha, ha! chłopcy, rozwalmy jeszcze coś! - tu spojrzała znacząco na pavelkową kolekcję drogich zegarków. - Nie! - krzyknął Pavel, i , ku uciesze Mili, opuścił swą małżonkę. - To ja sobie poczytam Cortazara - skomentowała Mart. - A ja 'Podręcznik wzorowego piłkarza Realu' - zgodził się Luis. *** - To teraz się tobą zajmę - uśmiechnęła się Mel. - Mężów to ja mam wielu, ale apteczkę jedną. Zawsze. Oglądałaśs wczoraj Europę? - zagadala, odmierzając krople walerianowe. - No... - To zrób aaam... Za Francesco... - jedna kropla - za Hernanka... - druga... - Ty Mil, powiedz mi... Coś ty dała Tosiowi? Bo jakiś taki wesoły... - Eee, nie gadaj, tylko za Pavelka... - Mil! - rzekła Pat widząc że ta już coś knuje. - Eee, no... morfinę. ale tylko dziesiątke. Too-tiki, 2005-06-21 10:38:38 skomentuj (5) Odcinek 51 - Przepraszam? - Ferdek poczuł się mocno urażony - Nie, to już jest bezczelność czysta. Nie dość, że ten kurdupel.. - Wypraszam sobie, nie każdy musi być taki wysoki jak ty!! Niezrażony niczym Ferdek kontynuował. - Wprasza się na party z moją dziewczyną, tak z moją dziewczyną!! - Nie jestem twoją dziewczyną, co najwyżej kolezanką, ewentualnie bliską. - No więc dobrze, bliską kolezanką, to teraz jeszcze z uśmiechem ukazującym jego krzywe zęby - Ej! - oznajmuje mi, że gdybym chciał, to może mi załatwić miejsce na cmentarzu za pół ceny!! - Ej, ale to naprawdę świetna okazja, grabarze mają wtyki. Pomyśl. Choć raz. - Teraz sugerujesz, że nie myślę? - Metafora taka. - A żubr występuje w puszczy!!!!!!! - Idź ty lepiej do babpfuuuuni!! - Moja babiczka pohazi z chrzanowa, to dośc daleko. - Uhm, ale ja przynajmniej maluję jak Van Goghhhhhh - Chyba twoj brat. - On też ładnie maluje - syknęła zdegustowana Ania - Taak, a Baśka miała fajny biust!! - Eeeeej, nie zyczę sobie komentarzy na temat mojego biustu! - warknęła Too z drugiego końca salonu [ miała aparat słuchowy od Tośka xD ]. - Wiecie co, idę, kłóćcie się dalej. - Idę z tobą - Krzysiek zostawił Ferdka w tyle. - Czekaj, nie skończyłem! - A ja tak. - Czekaj ty marny skejcie!! - Marnym to moze ty jesteś piłkarzyną. - Nie no, prosze, chyba nie będziecie się tłuc na mojej imprezie? - skarciła ich Pat. - W ogóle to nie chciałbym byc niemiły ale oplułeś mnie jak rozluźniałeś swój aparat mowy. Jesteś w taktaku dłużej? - PORNO PORNO PORNO JEDZIEMY Z REFORMĄĄĄ!!! GRUNT TO BUNT!!! - A to co za tarzan? - zapytał zdezorientowany Pavelek, Krzysiek zakrztusił się z pepsi, a w Ani się zagotowało. - Co ona tu robi?! - wykrzknęła Ania - Przed chwilą wskoczyła przez balkon - przerażony Jareczek, który od dziecka miał uraz do latających obiektów zrelacjonował swoje obserwacje. Wszyscy goście ucichli i ich wyraz twarzy przedstawiał się średnio ciekawie, tudzież brew prawa wysoko uniesiona do góry, brew lewa opuszczona jak najniżej i otwarte ze zdziwienia i zażenowania usta. - GOOOOOOOOOOOOOOL, CHRISTIAN BOBO VIERIIII, jeden do ze.. W tym momencie coś trzasło w telewizor swym ciężarnym buciorem i coś huknęło, wszyscy poczuli fetor spalenizny i ujrzeli trochę dymu wydobywającego się ze środka. - Ten chłopiec jest nieokiełznany!! Łapmy go!! - Khemhem, to dziewczyna jest - z ironicznym uśmiechem na ustach Ilu w chwili najwyższej radości oświeciła zebranych. - OLEJMY SYSTEM!!! NIE WIERZMY KŁAMCOM Z TELEWIZJI!!! PEŁNA ANARCHIA NIECH ZAGOŚCI W NASZYCH UMYSŁACH!!!! - Ona coś nie teges? - Too zapytała niepewnie Ani. - A nie widać? Ta dziewczynka chyba za bardzo uwierzyła w siebie i sądzi, że przekona innych swoją głupotą i yy zachowaniem? Ale to nieważne. Wezwijcie straż pożarną, bo zaraz oprócz telewizora stracimy też żyrandol. Dobrze, że jest mała i chuda, to może te biedne kable jeszcze trochę wytrzmają. Ania, 2005-06-18 15:45:21 skomentuj (4) Odcinek 50 - A mają telewizor?? - No chyba.. - Gigi zrobił niepewną minę - Tylko po co ci telewizor na imprezie? Z góry zakładasz, że będzie nudno? - Niee, ale mecz dzisiaj. - Przecież sezon się już skończył. - Ale o puchar jeszcze grają. Już się nie interesujesz? - A. Nie no, interesuję się, pewnie! Ale w pucharze to trochę rachubę zgubiłem jak Juventus odpadł. - No tak.. - Anika przewróciła oczami - W każdym razie pierwszy finałowy mecz zaraz się zaczyna. - zerknęła dla pewności na zegarek - Gra Inter, a ja tego nie mogę przegapić. - O Inter w finale?? - Gigi udał wielkie zdziwienie - A z kim? - Nooo w finale, tyle przynajmniej. Z Romą jest. Forza Roma?? - spojrzała podejrzliwie - A nie wiem... - odpowiedział wymijająco Tymczasem dotarli do celu. - Hej Pat - pierwszy przywitał się Gigi - Paaat, mogę sobie mecz włączyć?? Cześć tak w ogóle. - Możesz, to znaczy nie musisz, bo Zlatan już ogląda. - Dzięki! - Zlatan?? - Gigi poczuł się zagrożny - A nie zapraszaliście par tak przypadkiem? - No niby tak, ale on taki smutny ostatnio chodzi, to go zaprosiłam. - No ok. Ale mam nadzieję, że Ann się na meczu skupi. Albo lepiej ja też się trochę tym meczem zainteresuję. anjushka, 2005-06-12 02:51:16 skomentuj (5) Odcinek 49 - My chyba zapraszaliśmy pary... Nie haremy? - zaniepokoił się Pavelek. - Wszystko słyszałam. Oj tam, Toś to Toś. Alessio się stęsknił za Candy, raz na pół roku ma prawo. A, a jego macie pilnować, bo słyszałam, że ma być malibu i w ogóle. - Too przedstawiła trzeciego, nieletniego partnera - Oo, idzie Kiimi. - I jakieś dzisięć osób, zapomniałaś dodać... - Nie chcieliście na żużel, to musiałam sobie odbić jakoś. No co? Jareczka mi sami kazaliście przytachać. To Jareczka tak, a Ronniego nie? A Jarek się z Miśkiem nie rozstaje. A tam kilku długowłosych żużlowców dla Pat. - Słucham? - wygłosił swoją kwestię Pavelek. - Powinieneś się cieszyć, że długowłosych. - A jak zetnę? - To się cieszyć, że tylko tobie bym to wybaczyła. - Jak uważasz... - zastanowił się Pavelek - Ale dalej nie wiem, po co tobie żużlowcy. - Tego nie wie nikt. Do poszerzania horyzontów? Żartowałam. Ale w zasadzie spójrz, przynajmniej z aktualnością żużla trafiliśmy. - A szkoda... - E tam, wolałbyś na przykład strong menów? - Oj... Bałbym się o nasze mieszkanie. - A widzisz. A żużlowcy mali i nieszkodliwi. - Skoczkowie mniejsi. - Ale wywiało. - Chyba dosłownie. I kopaczy tak jakby też? - zasępił się Pavelek. - Zawsze mogę zaprosić Francesco. - wyszczerzyła się Pat. - A. Nie, dziękuję, przeżyję. Chociaż w takim tłumie łatwiej by mu włosy ściąć. Żartowałem. Hölli, 2005-06-09 14:40:06 skomentuj (6) Odcinek 48 - Kiimi powiedziała, że jak mamy się spotkać to lepiej w większym gronie, bo tak żeśmy się ostatnio porozłazili, że dla imprezy to ona raz sobie żużel odpuści. - oznajmiła Pat. - No co? Bierz kartkę, listę gości trzeba zrobić. - pogoniła Pavelka. - Ale-e, u nas ta impreza?! - No a gdzie? Za to żarcie przyniosą swoje, Ania załatwi jakieś Tymbarki, Ilu malibu i będzie. No to co, pisz! Cand i Alex, Mart i Louis... *** (dwie godziny później) Zmaltretowany Pavelek odłożył długopis. - Kochanie, ale czy jesteś pewna czy dobrze rozpisaliśmy pary? No bo ja nie jestem pewien czy Kiimi jest jeszcze z Jareczkiem, a ostatnio Toś coś wspominał o kryzysie z Mil... - Wszystko się wyczai na imprezie - rzekła Pat. - To trochę smutne że nie wiemy kto jest z kim, nie uważasz? - Nie - powiedział bez przekonania Pavel. - No cóż ale impreza musi być! Ze wszystkimi! *** (w tym czasie Kiimi obdzwaniała wszystkich po kolei, miała bowiem gratisowy pakiet darmowych minut) Too-tiki, 2005-06-07 15:12:30 skomentuj (3) Odcinek 47 - Eeh, bo ja, no... Bo mi smutno. No. - He? Ja dopiero od Ikera wyszłam Słonko, może... - Na wszystkich mówisz Słonko - przerwał Pavelek. - Fakt. - zastanowiła się Pat. - A powinnaś tylko na mnie... - E. Jeszcze cię nie znałam, a zresztą. Może też za długo u Ikera siedziałeś. On nawet urodzin nie obchodził, tylko Olivia i Olivia... Ale przynajmniej kasy nie pożycza, aż za dużo ma, zarabia, a nie ma na kogo wydać. Zresztą Joel też ostatnio zawiedziony, ale jeszcze nie wiem, przez kogo. - Ja powiedziałem, że mi smutno, już nawet się o mnie tak nie troszczysz jak kiedyś. - Będzie bu? - Co? - Artystyczne buuu. Pavelku, Słonko - zaakcentowała - kocham Cię. W szmatławcu poczytałeś o kryzysach związków? - Rozejrzeć się wystarczy. - Nawet jeśli, to ty na to nie masz co liczyć. Uwierz mi. A świętować to chodzisz do Zlatana, nie do mnie, tak swoją drogą? - A, bo jemu też smutno. - zauważył ewidentny komizm sytuacji Pavel - Bo Anika chce mieszkać z Gigim. - Znaczy on kiedykolwiek myślał, że z nim, czy się wpasowuje w modę ogólną? Myślałby kto, że my takie złe. - I nawet sezonu już nie ma... Buu. - wyraził żal Pavelek, spojrzał na dziewczynę i roześmiał się. - No. Przestaniesz nosić różowe koszulki. - A to czemu, w wakacje też kibicuję. A potem będą czerwone! - Mamma mia. Hm, to może znów jakieś party? Na większą skalę? - Ja wolę być z tobą... Bita śmietana i te sprawy... - Mmm... Mało ci zimy było? Dziadziejecie Słonka, dziadziejecie, dzwonię do Kiimi. - Byle nie na żużel!! - zawołał za nią Pavelek. Hölli, 2005-05-23 02:19:26 skomentuj (3) Odcinek 46 - Ej, Antek! Aaaantek! - wołała Kiimi do Tosia wgapiającego się w bezdenną otchłań butelki Tymbarka jabłko-wisnia. - Kurde, no! Tosiek! - Co?! A, to ty... - zrezygnowany Antonio popatrzył na zbliżającą się do niego Kiimi. - No, co tak sam siedzisz? Stało się coś? - Mam ci wymienić? Ok, jest po prostu BOSKO - rzekł złowieszczo, desperacko łykając resztę soku. - wszystko się sypie. - Eeee? - zdezorientowana dziewczyna zawołała kelnera i usiadła przy Tosiu. - Gdzie masz Mel? - Mel? najpierw zrobiła mi awanturę o te pożyczki... - Pożyczki?! - No, na glowie. Twierdzi, że moje wysokie czoło bardzo jej się podoba. - To chyba dobrze...? - Nie! Bo teraz siedzi u Alessio a on ma komplet włosów! - U Alessio? - Kiimi przysunęła się wietrząc plotę. - Przecież to facet Cand. - Cand nie Cand, ważne że do niego poszła. Chciałem iść do Nedveda, ten to umie pocieszyć człowieka - tu Toś oddał się krótkiej refleksji nad zacnością przyjaciela - ale wybył gdzieś z Pat. Fernando biega za Anią i nie ma czasu. Nawet Gigi umówił się z jakąś Anitą, Aniką czy jakoś tak... - Z Aniką?! - Kiimi aż podskoczyła. - ...no i wszyscy mnie generalnie olali. - zakończył swój dołujący wywód Antonio. - Wiesz, bardzo mi ciebie żal... - podekscytowana Kiimi wstała od stolika - ale muszę lecieć. *** - Ilu?! - rzekła dwie minuty później do telefonu konspiracyjnym szeptem. - spotkajmy się, mam świeże ploty. Too-tiki, 2005-03-16 19:13:09 skomentuj (8) |
|